Lot falowy – dopuszczenie

Szybowcowe loty falowe przeważnie odbywają się w trudnych warunkach atmosferycznych i niejednokrotnie na granicy warunków eksploatacyjnych sprzętu, a co gorsze na granicy naszej fizycznej odporności. Aby dać sobie szansę bezpiecznego powrotu na ziemię warto znać swoje ograniczenia i możliwości wykorzystywanego sprzętu.

Pogarszające się warunki wykonywania lotu, często wymuszają konieczność jego przerwania. Z taką decyzją nie należy zwlekać.  Czasu na podjęcie prawidłowej decyzji i jej realizację mamy zazwyczaj bardzo mało i musimy reagować szybko, adekwatnie do posiadanego doświadczenia.

Ośrodki w których prowadzone są loty falowe opracowały zbiór zasad i zaleceń wykonywania takich lotów w konkretnych sytuacjach. Nie traktujcie ich jako ograniczeń w lataniu , bo ich cel jest zgoła inny.

By nie stracić “głowy” i to dosłownie, warto znać oraz bezwzględnie stosować się do zaleceń tam zawartych. Mimo tego że sytuacja baryczna, która wywołuje zjawisko falowe jest wspólna, to warunki mogą się znacznie różnić na konkretnych lotniskach. Nie ma tych miejsc niestety zbyt dużo, a każde charakteryzuje się inną specyfiką lokalną i trzeba na to zwrócić uwagę.

Latam na fali w Mikulowicach już od dobrych paru lat, dlatego skupię się na opisie właśnie tego miejsca.

http://www.letmodel.cz/23/file/Wave_directive.pdf

Pod powyższym linkiem znajduje się instrukcja opisująca warunki wykonywania lotów falowych z lotniska w Mikulowicach ( LKMI ). Warunki meteo rozwinę w dalszych częściach moich rozważań.

Mikulowice to maleńkie lotnisko położone przy granicy z Polską koło Głuchołaz. Zjawisko fali górskiej jest wywoływane pasmem Jeseników położonych na południowy – zachód od lotniska. Całkowicie społeczna kadra instruktorska i pilotów holujących zapewnia możliwość lotów w każdych warunkach, oczywiście tych bezpiecznych, bo czasami huragan niestety tego nie umożliwia.

Tu widok na LKMI w letniej szacie, bo i latem odwiedzam to miejsce w lotach termicznych, zmieniając niziny na fajne górki. Pamiętam pierwsze swoje przybycie na lotnisko w Mikulowicach. Przyzwyczajony do tego, że papiery to podstawa zacząłem wyjmować je po kolei. Najpierw swoje licencje UKE, ubezpieczenia itp., a później dokumenty szybowca. Widząc dziwny wzrok miejscowego instruktora nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Barierą nie był język bo… Daniel dobrze mówił po Polsku. Tu po raz pierwszy chyba doświadczyłem, że do latania można podchodzić zupełnie inaczej. Było to już prawie 10 lat temu, ale pamiętam to doskonale. Daniel spytał mnie o trzy rzeczy. Licencję masz ? Czy szybowiec sprawny ? Na koniec, czy umiem latać. Padła trzy razy odpowiedź tak i gdy dowiedział się ile mam nalotu to stwierdził, że oni razem sami mają niewiele więcej, a tym czasie latało ich na KLMI może z 9 -ciu miejscowych. Do dzisiejszego dnia podchodzą do tego w ten sposób, że za dokumenty i licencje odpowiada … PILOT. Niby proste, ale w tamtych czasach był to dla mnie lekki szok. Po części teoretycznej przyszedł czas na działania praktyczne. Miałem ze sobą na wózku Jantara 2B. To taki fajny prosty szybowiec na loty zapoznawcze na fali.

Na zdjęciu to akurat nie 2b, ale też ładny. Na kolejne pytanie Daniela o lot zapoznawczy, zgodnie z prawdą powiedziałem, że nie posiadam. Wyglądało to kiepsko bo sam nie mógł lecieć gdyż pełnił dyżur na wieży. Po kilku latach latania na fali w Jeleniej Górze powiedziałem, że zjawisko fali znam, a Jeseniki są mi znane z wycieczek i paru lotów na paralotni. Chyba mój nalot przeważyły szalę, bo po zmontowaniu szybowca pojechałem prosto na start. Efekt zapoznawczego lotu był taki, że poleciałem w Karkonosze, bo te znałem doskonale. Po powrocie, z przedłużeniem na wschód wyszło ponad 600 km. Gdy Daniel odczytał mój plik IGC, nie miał już problemu z zaliczeniem mi lotu zapoznawczego.

Tak jest do dzisiaj, że warunkiem dopuszczenia do wykonywania lotów na LKMI jest znajomość instrukcji i wykonanie lotu zapoznawczego w rejonie Jeseników. Po kilku latach latania tam jednosterem, za namową Piotrka z Lisich, zacząłem loty falowe pokazywać innym na dwusterze. Akcja się fajnie rozwinęła i do dzisiaj się kręci . Może nie za szybko bo … pogoda dozuje dość skąpo warunki. Loty ze mną , które zostały wykonane zaliczam jako zapoznawcze a Czesi je uznają. W swoim programie wymagają minimum godzinnego lotu. Moje z reguły są troszkę … dłuższe , a nie rzadko zapędzamy się dalej i zdarzały się przeloty ponad 500 km. Warunków do pokonania nie jest za wiele by móc polatać w takiej niesamowitej pogodowo scenerii. Trzeba jednak mieć na uwadze że godzinny lot wszystkiego nie pokarze , a paleta warunków może być ogromna. Aby jakoś to bezpiecznie przeżyć w dalszych częściach opisze jak się przygotować do takiego lotu i szybowiec .

Czekając na wiatr co wywoła takie chmury Najlepszego w 2019 r.

Oby pogoda w Nowym Roku nie skąpiła warunków do wykonywania takich lotów. Teraz za oknem szaro i nieciekawie , ale nie zawsze tak było:

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s